... jest w dechę.

Moje odczucia z sesji zdjęciowej.

2011-09-15 15:22:40
--Nuta--
Poszukiwałem pracy jako model 1. Na początku dążyłem do tego, chodzić po scenie, oglądać młode kobiety z branży i pracować najbardziej szanowanych projektantów. Ale kiedy pojawiła się oferta pracy w charakterze fotomodelka w sesji zdjęciowej producenta wypuszczającego na nasz rynek nowy jogurt, decyzję podjąłem bardzo szybko – przyjmuję. Pomieszczenie fotograficzne znajdowało się w zadbanej kamienicy w centrum mego miasta. Zadbane, z klimatyzacją, w pełni przygotowane do rozpoczęcia ujęć. W środku znajdowała się trójka ludzi – najważniejszy fotograf, kobieta zajmująca się makijażem i ubiorem oraz specjalista od ustawienia sceny oraz doboru odpowiedniego światła – jak się później dowiedziałem będący w największym stopniu odpowiedzialny za powodzenie sesji. Zlecający zdjęcia 2 zażyczył sobie modela (w tym przypadku mnie) do reklam zewnętrznych – billboardów, posterów oraz tych mających ukazać się w prasie. Przedmiotem reklamy miał być jogurt dietetyczny dlatego w elementami sceny były niebo błękit, trawa kojarzone z przyrodą. Pozowałem głównie szczerząc się od ucha do ucha. Moim zadaniem było w w jak najdoskonalszy sposób wyrazić swój niepohamowany zachwyt nad nowym towarem. Ja się delektowałem, a fotograf robił foto. Nic niemożliwego, a zajęcie uczciwie płatne. Wszystko trwało kilka godzin. Po zakończeniu sesji nie mogłem patrzeć na jogurt przez następnych kilkadziesiąt dni. Fotografie w których brałem udział były tylko pierwszą częścią procesu. Musiały one zostać obrobione, zatwierdzone, wybrane, by potem PR-owcy mieli wynaleźć chwytliwy slogan reklamowy i zaplanować kampanię w czasie. Billboardy ze mną zobaczyły światło dzienne na ulicach po kilkudziesięciu dniach, podobnie jak jogurt. Rezultatów jego sprzedaży nie znam lecz wiem, że zdjęcia reklamowe to łatwizna.
1 studio fotograficzne atelier fotograficzne, studio do wynajęcia
2 profesjonalne sesje zdjęciowe
3 zdjęcia ślubne wrocław plenerowe i studyjne